O marzeniach, które tkwią w nas

Materiały własne
Marzenia i fantazje. Któż z nas ich nie ma. Niektóre są chwilowe i krótkotrwałe. Istnieją w naszych myślach, w naszych trzewiach a za jakiś czas znikają. Takich pewnie mamy dużo.
Istnieją jednakże marzenia i fantazje, które tkwią w nas przez dłuższy czas. Niekiedy przez lata. Z mniejszym lub większym natężeniem gnieżdżą się nam w głowie, powodują bezsenne, pełne napięcia noce. Marzenia, których szanse na zrealizowanie są nikłe, niewielkie lub wręcz zerowe.

O takich długotrwałych marzeniach i fantazjach chciałbym Wam dzisiaj napisać. Może będzie to tekst "ku pokrzepieniu serc"?
Choć może też nie do końca.

Nie chcę dzisiaj skupiać się na tych naszych szybkich i przelotnych marzeniach, które powstają, zaistnieją przez moment i rozwiewają się w kolejnej chwili. Chciałbym skupić się na takich marzeniach i fantazjach, które pozostają w nas niezwykle długo. Uporczywie utrzymują się w myślach, potrafią wpływać na nasze samopoczucie, niekiedy nawet konkretne decyzje. Potrafią zaanektować i zmonopolizować nasze spojrzenie na daną sytuację, sprawę, spotkanie czy osobę.

Nasze marzenia potrafią dodać skrzydeł i motywacji. Zmieniać nas na plus. Zdanie sobie jednak sprawy z nierealności naszych marzeń może spowodować, że nasze JA, nasza psychika będzie dosłownie szorowana i bezlitośnie ciągnięta po bruku rzeczywistości. Będzie powodem naszego słabego samopoczucia, negatywnych emocji, minimalizacji poczucia własnej wartości. Będzie wpływała negatywnie na nasze relacje z innymi.

Znacie to? Macie tak?
Piszę tutaj oczywiście - przez cały czas - o marzeniach i fantazjach związanych z cielesnością, z drugim człowiekiem. Choć myślę, że te mechanizmy i rozważania o nich są na tyle uniwersalne, że mogą tyczyć się także i innych poza-cielesnych marzeń.

Marzenia erotyczne, fantazje o cielesności drugiej osoby. Silne, nie zmniejszające się. Trwające wiele lat. Konkretne marzenia związane z drugą osobą. Specyficzne sytuacje, w których chcielibyśmy się znaleźć z tą drugą osobą. Przez lata wszystko obmyślone, dopracowane, wymarzone, wyśnione.
I ten beznadziejnie bolesny kontakt z rzeczywistością. Zderzenie bez znieczulenia ze ścianą realności - kiedy niewiele możemy zrobić. Mamy związane ręce. Mamy zblokowane możliwości ruchu. Przez sytuację życiową, konkretną sytuację spotkania, reguły kultury w jakiej żyjemy. Wreszcie przez blokady w nas samych. Czasem od naszych marzeń dzielą nas centymetry. Dosłownie.

[zdjęcie w niniejszym wpisie jest realnym dowodem, przedstawieniem prawdziwej sytuacji. Przez lata przechowywana moje marzenie, moja fantazja by dotknąć stóp owej Kobiety... Centymetry, których przekroczenie zdaje się być czymś niewyobrażalnym, nie-dozwolonym, niemożliwym do uczynienia]

Czasem ta druga osoba wie o tym, że jest przedmiotem naszych marzeń, adresatem naszych fantazji.
Czasem może się tylko domyślać. A czasem zupełnie nie wie. Ba - może nie zdawać sobie sprawy o naszym istnieniu.

Być może część z czytających jest w sytuacji opisywanej przeze mnie - kiedy to snuje w swoich głowach takie wieloletnie marzenia. Być może część z nas jest także obiektem tego typu fantazji i westchnień. Cóż, wszystko się może zdarzyć - nasz świat, nasze życia są pod tym względem bardzo niezwykłe. Zdarzają się rzeczy wręcz niespotykane ;)

Ja, piszący ten tekst mam swoje marzenia. Swoje fantazje. Staram się je realizować, staram się je spełniać - z pomocą tych wszystkich ludzi, którzy są dla mnie tak Uprzejmi, że pomagają mi w ich realizacji.
Mam także "wieloletnie marzenia". Marzenia, którym jestem wierny, których jestem - może lepiej napisać - niewolnikiem. Uzależnionym od łaski okoliczności, sytuacji pomyślności lub pecha. Jestem jeńcem nastrojów, które owe marzenia generują w spotkaniu z adresatami moich marzeń. Przeżywam wtedy gejzery emocjonalne - od zaników emocji, ludzkich uczuć po stany euforyczne, graniczące z szaleństwem. A wszystko to zazwyczaj w krótkich chwilach następujących jedna po drugiej. To szaleństwo marzeń - wypala. Wyniszcza nas od środka. Tak to odbieram. Tak to odczuwam.

Zadać można pytanie - ogólnie - o sens kultywowania w sobie marzeń długoletnich. Po co się tak męczyć. Po co się tak katować? Czy nie lepiej marzyć i fantazjować o rzeczach, sytuacjach, ciałach, które leżą w naszym "bliskim" zasięgu?
Odpowiedzieć można w duchu sportowym: o wysoko podniesionej poprzeczce.
Odpowiedzieć można w duchu psychologizującym: że wyciska z nas kreatywność, pokazuje kim jesteśmy i co jest dla nas ważne.

Można także ominąć te wszystkie pytania i odpowiedzi i spróbować wsłuchać się w siebie samego. Spojrzeć wgłąb i spróbować dojrzeć co też w nas siedzi. Może jeżeli marzenia są tak silne, tkwią w nas - i do tego są prawdziwe... to może niech tam zostaną a dodatkowo je zaakceptować? Otrzymają od nas status "rezydentów stałych"? Taki gość, który przez zasiedzenie staje się z czasem częścią naszej rodziny. Częścią nas samych. Częścią historii naszego własnego życia.

Jestem szczęściarzem w tym wszystkim - że aktualnie mogę napisać, że moje długoletnie marzenia powolutku, w sposób absolutnie oryginalny, nie planowany, nie wymyślony - zaczynają się spełniać i realizować. Inaczej, nieprzewidywalnie, czasem zaskakująco bardzo - ale jednak. Realizują się.

Bo marzenia - czasem, dla niektórych - stają się realnością, stają się rzeczywistością. Spełniają się. Radość jest wtedy olbrzymia. Ekstatyczna.

Spełnienie jednych marzeń - może generować następne, kolejne. Przynajmniej dzieje się tak w moim przypadku.

Tekst ten i pomysł na opisanie problematyki fantazji i marzeń o drugiej osobie powstał chyba dość nieprzypadkowo. Mijający właśnie rok - choć pod wieloma względami trudny i ciężki - przyniósł ze sobą nadzieję. Przyniósł ze sobą spełniające się marzenia. I te krótkie, chwilowe, dość ulotne ale również te długoletnie. Pokazał, że fantazje tkwiące we mnie od lat, które skazane były na "wieczną nierealizację" okazały się być takimi, dla których warto żyć, warto czekać i warto śnić o nich po nocach.

Czego i Wam życzę - marzeń, fantazji - których chociażby liźnięcie, dotknięcie czy nawet całkowite spełnienie - da Wam potężnego, pozytywnego kopa do Życia, dalszych działań i radosnego spojrzenia na Wasze życie.

Bądźmy dla siebie Uprzejmi!

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *