Co kuchnia ma wspólnego z ciałem?


Czas jakiś temu oglądałem audycję telewizyjną autorstwa Anthonego Bourdain'a. Kulinarny program, z serii "Bez rezerwacji".
Foto: free stock
Pośród wielu różnych zdań wypowiadanych podczas trwania programu padło tam jedno, które szczególnie utkwiło mi w pamięci i koniec końców stało się przyczynkiem do napisania niniejszego tekstu.

Bohaterowie odcinka zasiedli do stołu zastawionego daniami. Spożywanie posiłku, jedzenie - zostało nazwane CELEBRACJĄ ŻYCIA.
Zaintrygowało mnie to stwierdzenie i zacząłem rozmyślać nad możliwymi jego znaczeniami i konotacjami.

Zacznijmy może od tego, że znaczenie słowa celebracja potraktowałem jako "wyjście po za standard". Świętowanie, dostrzeżenie Wartości, wykonywanie codziennych czynności nadając im głębszy sens, rozumiejąc czy czując, że to co się robi wykracza poza czysto fizyczno-materialne obserwowalne Coś. Że Celebrując Coś rozszerzamy znaczenia zwykłych czynności, nadajemy im duchowość, symbolikę. Otwieramy dodatkowe drzwi w pomieszczeniu, które jest jednoizbowe w codziennym naszym używaniu tym samym rozszerzając potencjał "DOMU", w którym żyjemy.

Celebracja Życia - takie połączenie przyprawić już może o lekki zawrót głowy. Cóż to może przecież oznaczać? Temat niezwykle szeroki a możliwości jego interpretowania i sposobów opisywania może być mnóstwo. Na szczęście mamy coś co pozwoli nam zawęzić tematykę i zająć się wycinkiem tak bogatego interpretacyjnie hasła.

Celebracja Życia poprzez jedzenie. Jedzenie jako Celebracja Życia.
Pożywianie się to nasza niezwykle podstawowa, pierwotna i najstarsza czynność. Coś, co niezbędne jest do tego byśmy funkcjonowali, co więcej: istnieli. Zdobywanie pożywienia to jedna z pierwszych umiejętności jakie musieliśmy sobie przyswoić i nauczyć się jako ludzkość. Z jedzeniem stykamy się na co dzień - często po kilka razy dziennie.
Oddalając się już nieco bardziej od historycznych uwarunkowań - jedzenie w naszej kulturze stało się tak powszechne, łatwo dostępne, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest jedną z krytycznych potrzeb, od zaspokojenia których zależy nasze istnienie. Czy jest tu zatem miejsce i możliwości na to by można było powiedzieć, że możliwe jest celebrowanie życia spożywając posiłek w ciągu dnia? Dla części z nas pomysł wydać się może absurdalny.

A jednak. Wiemy wszyscy o istnieniu dobrych restauracji (abstrahując od cenników ich menu - wiemy, że można tam posmakować kuchni "wysokich lotów"), wiemy o istnieniu szefów kuchni, wiemy o smakoszach kulinarnych. Słyszymy o degustacjach wina. Czynności, która emocjonalnie leży lata świetlne od podstawowego znaczenia terminu "picie". By zaspokoić pragnienie.
Wiemy także o ludziach, którzy uprawiają turystykę kulinarną - właśnie ze względu na poszukiwanie z jednej strony nowych smaków, z drugiej zaś strony na poszukiwaniu ludzi, którzy dzięki swojej pasji potrafią nadać pożywieniu, które przygotowują oryginalny i niezapomniany smak. 
Choć przecież smak to nie wszystko w takich przypadkach. Liczy się także cała "otoczka", okoliczności: klimat miejsca, w którym jemy czy degustujemy, pora dnia, ludzie z którymi razem smakujemy a także nasza otwartość na poznawanie czegoś czego do tej pory nie znaliśmy.

Smakowanie dań Szefów kuchni to nie siadanie do stołu i najadanie się do syta. Tak by po prostu zaspokoić głód, swoją fizjologię i dostarczyć jej niezbędnej energii do dalszego funkcjonowania.
Smakujemy - owszem - by zaspokoić głód - ale nieco w innym wymiarze. Już nie tylko głód fizyczny. Zaspokajamy głód wyższego poziomu: ciekawość smaku, potrzebę doznania nowych emocji kulinarnych.
I nie trzeba jeść jednego a dużo. Smakowanie zazwyczaj jest "próbkowaniem" danej kuchni. Otrzymujemy kilka, kilkanaście propozycji do skosztowania w mniejszych, rozsądnych porcjach. 
Nie bez znaczenia jest tu także kwestia okoliczności: przede wszystkim obecność innych ludzi, którzy przyciągnięci podobnymi do naszych potrzebami pojawiają się i chcą uczestniczyć w kulinarnej uczcie. Wymiar społeczny wspólnego spożywania posiłków jest tutaj nie do przecenienia. Nadaje odpowiedniego poziomu, głębokości przeżywanej degustacji. Wszystko oczywiście jest także kwestią odpowiedniego doboru towarzyszy kulinarnego przedsięwzięcia.
Kulinarnych podróży / celebrowania życia poprzez jedzenie można oczywiście dokonywać samodzielnie - poprzez bycie nie tylko degustatorem ale także i odkrywcą. Tym co najpierw sam wypływa na nowe, nieznane wody - próbuje różnych rzeczy, testuje możliwości - a to co ciekawego odkryje, czego się nauczy i dowie - przekazywać innym, zainteresowanym osobom.

Smakować najprzeróżniejszych potraw możemy dzięki dwóm podstawowym cechom:
  1. bogactwo i różnorodność tego co oferuje nam Natura
  2. pomysłowość, wyobraźnia i ciekawskość ludzkiej Natury
Człowiek potrafi zebrać w jedno to co oferuje Natura i tak połączyć ze sobą to czym dysponuje by wyszło pożywienie nie tylko dostarczające potrzebnej do życia energii ale żeby także było smaczne!
Dzięki swoim unikalnym zdolnościom potrafi ze stosunkowo prostej czynności jaką jest konsumpcja stworzyć coś niezwykle misternego:
zintensyfikować i zmaksymalizować doznania płynące z jedzenia. I smakowe i estetyczne. Spożywamy nie tylko ustami, językiem (smakiem). Jedzenie chłoniemy także węchem (nosem) a także przyjmujemy je wzrokiem!
Spróbujcie kiedyś zjeść posiłek z zamkniętymi oczami. Smakuje inaczej!

Dochodzimy tutaj do punktu, który chciałbym aby był właściwym zwieńczeniem dotychczasowej treści.
Człowiek nie tylko potrafi zdobyć pożywienie i je skonsumować by zapewnić swojemu organizmowi właściwe warunki do przeżycia. Zdobywanie pożywienia, jego przyrządzenie a także sposób konsumpcji (wraz z okolicznościami konsumowania) wynieść potrafi o poziom wyżej. Sprawić, że wszystkie te czynności związane z pożywianiem się - postrzegać można w kategoriach meta-fizycznych (poza li tylko fizycznością).
To dość oryginalna i wyjątkowa cecha człowieka sprawia, że to co robi przestaje w pewnych warunkach i okolicznościach być tylko zwykłą, fizyczną czynnością.

Człowiek sprawić potrafi, że jedzenie i posiłki mogą nabierać nowych znaczeń, nowego sposobu postrzegania. Mogą być strawą nie tylko dla ciała - ale także i dla ducha.

Uff.. a teraz... coś dlaczego tak naprawdę powstał niniejszy tekst.

To wszystko co napisaliśmy o jedzeniu, posiłkach i celebrowaniu życia poprzez jedzenie zastosujmy do innego, pierwotnego instynktu przetrwania Człowieka. Do seksu.

Dziwne? Raczej nie. Może być zaskakujące ale naprawdę tak nie jest. Zastanówmy się.
Seksualność człowieka - podobnie jak potrzeba jedzenia - funkcjonuje w swym najbardziej pierwotnym aspekcie / zadaniu jako zapewnienie człowiekowi ciągłości. Jemy by przetrwać w wymiarze jednostkowym. Jesteśmy seksualni by przetrwać w wymiarze gatunkowym. Bardzo podobne, jeżeli nie identyczne zadania. Dwa niezwykle silne instynkty, w które jesteśmy wyposażeni.
Jeżeli zatem człowiek jest w stanie wynieść do poziomu meta-fizyki kwestie związane z pożywianiem się i konsumowaniem jedzenia to zakładać także mamy prawo, że swoją kwestię seksualności może także wznieść poza czysto instynktowne zachowania. A redukując opis "instynktownych zachowań" do najbardziej trywialnego opisu otrzymujemy redukcję do mniej więcej dwóch zdań / zadań:
  1. Samica zmusić ma samca swoim wyglądem i zachowaniem do wydania z siebie nasienia
  2. Samiec odpowiedzieć ma wydaniem z siebie nasienia jako reakcja na wygląd i zachowanie samicy
O resztę zadba już Natura i mechanizmy, które uruchomione zostaną jeżeli nasienie samca trafi w odpowiednie miejsce, w odpowiednim czasie.

"Instynkt przedłużania gatunku" wysyła nieco odmienne sygnały człowiekowi niż pierwotny instynkt przetrwania poprzez potrzebę jedzenia.
O ile ten drugi niejako straszy człowieka wizją męki, bólu i ogólnie złego i coraz bardziej pogarszającego się stanu człowieka jeżeli nie zdobędziemy pożywienia - to ten pierwszy - kusi przyjemnością, wizją ekstazy, relaksem fizycznym i psychicznym. Słowem czymś bardzo, bardzo pozytywnym i przyjemnym.

Wydaje się, że twórcza realizacja tej pierwotnej potrzeby - poparta tak zachęcającą wizją jej realizowania - znajduje u ludzi wiele twórczych sposobów na jej przeprowadzenie. I tak też jest w istocie.
Człowiek od dawien dawna wynajduje najprzeróżniejsze sposoby na to by swoją seksualnością Celebrował Życie.

Podobnie jak w przypadku Celebrowania Życia poprzez jedzenie - celebrować ludzką seksualność można na wszystkich etapach procesu realizacji instynktu.
Temat jest tak szeroki, że nie podejmuję się go tutaj opisywać. Ograniczę się więc do tego wycinka problematyki, który odnosi się bezpośrednio do Idei Uprzejmości, którą tutaj propagujemy.
Celebrować poprzez jedzenie - można na etapie zbierania żywności, przygotowywania posiłków jak i konsumowania.
Podobnie jest z naszą seksualnością.
Przez etap "zbierania żywności" - rozumieć można postrzeganie ludzkiego ciała jako "materiału", podstawy do wszelkiej naszej działalności związanej z seksualnością. Możemy zatem zatapiać się w kontemplacji piękna ludzkiego ciała, podziwiać kształty, sylwetkę. Uwieczniać ją, opisywać, oglądać, dotykać, wąchać. Ubierać, rozbierać, umieszczać w różnych kontekstach i okolicznościach. Czynić możemy ciało bohaterem pierwszego planu bądź dopełnieniem treści, które przede wszystkim chcemy pokazać.
Ciałem swoim możemy wreszcie doceniać, poświadczać a także podnosić rangę i znaczenie konkretnego wydarzenia.
Etap przygotowania posiłku bywa ekscytujący. Wszystko zależy od tego co chcemy zrobić, co osiągnąć. Bazą jest ciało. Czy ubrane, jak ubrane. W jakiej scenerii, w jakim otoczeniu. Jak oświetlone - czy w pełnym słońcu, czy w półmroku a może całkowicie pogrążone w ciemności? Czy ciało mokre, suche, wysmarowane olejkami, wonnościami a może jedzeniem? Czy samotne ciało, czy w towarzystwie. Czy tej samej płci a może w grupie?
Konsumpcja posiłku - czyli zwieńczenie wszystkich naszych poprzednich etapów. Starań, ustaleń, przygotowań. Właściwa Celebracja Życia poprzez ciało, nagość i erotykę. Mnóstwo możliwości, dróg konsumpcji. A wszystko po to by z każdym naszym oddechem cieszyć się życiem, cieszyć się ciałem. Przyjemnością zmysłów, które biorą udział w Celebracji. Doceniać to, że mamy ciało - możemy czerpać z niego / dzięki niemu przyjemność a także być Przyjemnością dla kogoś drugiego.

Realizując nasze podstawowe Instynkty - zaspokajając je, otwieramy sobie także drogę do Przyjemności duchowej. Wraz z przyjemnością fizyczną - dzięki naszemu podejściu, reinterpretacji tego co robimy, co się z nami dzieje - możemy odczuwać także bardziej nie-fizycznie. Cieszyć się tym, że żyjemy, że jesteśmy świadomi naszego Istnienia i że korzystamy z Darów i możliwości jakimi sami dysponujemy by dać Świadectwo tego, że Życie i nasze ciała to niezwykła Przygoda.

Bądźmy dla siebie Uprzejmi!

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *