Naga Kobieta

Materiały własne
Naga Kobieta
ver. 1.0

Poniższe przemyślenia są moimi osobistymi, nie roszczą sobie prawa do tego by być obowiązujące i jedynie słuszne. To raczej jedna z wielu możliwości spojrzenia na Nagą Kobietę. I refleksja wobec tego co widzę w Nagiej Kobiecie i dzięki Niej. Dziele się refleksją z Wami, może i Komuś też przypadnie do gustu. A może Ktoś myśli i patrzy podobnie?

Ilekroć mam tą Przyjemność i okazję przebywać w towarzystwie Nagiej Kobiety moje myśli wędrują mniej więcej takimi torami:

Stoję tutaj obok, tuż przy jednej z największych tajemnic tego Świata. Istoty podobnej do mnie a jednak tak innej. Tak różnej, że odczuwam silną potrzebę poznania jej, odsłonięcia Jej wszystkich tajemnic, wdarcia się wszędzie, wizualnego zawładnięcia....

Naga Kobieta...
Generuje we mnie tyle energii, odkrywam tyle pokładów emocji, o których na co dzień nie mam pojęcia, że nawet istnieją we mnie. Zew Odkrywcy, Podróżnika, Poszukiwacza Przygód ale i czasem zawadiaki czy typa spod ciemnej gwiazdy...

Emocje... hormony... wypieki na twarzy... Zdaję sobie sprawę z tego, że podstawowa, fundamentalna część tego wszystkiego co w tym czasie odczuwam jest we mnie zaszyta, nadana, nałożona... zaprogramowana. Tak jestem właśnie urządzony, tak funkcjonuje system rzeczy, w którym żyjemy, że to właśnie drugi Człowiek, Kobieta - tak ma na mnie działać i powodować określone myśli i zachowanie... Taka czysta biologia...

Rozumiem to, akceptuję i próbuję z tym żyć. Dostrzegam także i inne warstwy, których istnienie przyjmuję z radością i trochę też z ulgą. Obok mojego takiego a nie innego zachowania zobligowanego determinizmem biologicznym odkrywam, że mogę nadać sens temu co robię, dodać swoje "człowiecze" trzy grosze, które będą odróżniały mnie od zwierzęcia w oczach własnych oraz innych, myślących Ludzi... Ratunku od biologizacji potrzeby przebywania przy Nagiej Kobiecie szukam w czymś takim jak Kultura. To sfera życia, która pozwala mi na poszukiwanie i odnajdywanie wartości pozabiologicznych...

Spoglądam zatem kolejny raz na Nagą Kobietę i jej ciało... Próbuję choć na chwilę odsunąć chuć i pożądanie by zobaczyć co też innego mogę powiedzieć sobie o Nagiej Kobiecie. Estetyka? Tak. To mnie zajmuje bardzo. Piękno, które może być wyrażone na tyle różnych sposobów. To mnie pociąga. Każda Kobieta z tym samym zestawem atrybutów kobiecych a jednak "wykończenie" tak różne. Tak pięknie różne.

Stoję przy Nagiej Kobiecie: próbuję odkryć tę różnorodność. Wgapiam się, przypatruję, próbuję zapamiętać, na stałe utrwalić. To jednak na nic. Bo za chwilę uprzytamniam sobie, że zapamiętane obrazy są przecież niczym wobec tego co się widzi na żywo, jak "tu i teraz" z Nagą Kobietą. Nie warto zapamiętywać, trzeba wciąż i na nowo "przebywać". To jest Wartość.

Znowu zatem patrzę. Oglądam. Chcę widzieć ze wszystkich możliwych perspektyw. Adorować. Naga Kobieta to statyczny obraz. Dla mnie wspaniały. Ale przecież Naga Kobieta to także kobieta w ruchu. Byle nie za szybko :) Estetyka Nagiej Kobiety, która się porusza - niezwykła. Możliwość obserwowania sposobu poruszania, układania się poszczególnych części ciała w ruchu. Tak. Dla koneserów.
Tyle o ogółach. Teraz o szczegółach.

Stoję przy Nagiej Kobiecie. Patrzę na jej biust. Wiem, że swoją rolę biust spełni przy karmieniu dziecka. I pięknie. Wiem także, że ma do spełnienia swoją rolę także jako obiekt westchnień i rozkoszy dla dorosłych. Również pięknie. Podobnie jest z podbrzuszem. Przy Kobiecie nie można się znudzić. Jej ciało zawsze będzie potrzebne i będzie Wartością. Brzmi trochę przedmiotowo. Może niektórzy tak to odbiorą. Dla mnie jednak podmiotowość zostaje zachowana.

Stoję obok Nagiej Kobiety, patrzę. Odczuwam niezwykłe przyciąganie do tych stricte kobiecych części ciała, ba do całego Jej ciała. Kształty, profil, faktura skóry i zapach... tak... pochłanianie kobiety zmysłem wzroku i powonienia sprawia przyjemność. Dużą przyjemność.

Naga Kobieta to pierwotna, pozytywna wartość. Jedno z pierwszych pozytywnych doświadczeń estetycznych od kiedy człowiek zaczął zwracać uwagę na otaczający go świat nie tylko oczami myśliwego i oczami człowieka walczącego o przetrwanie.

Patrzę na biust Kobiety. Adoruję kształty. Wiem, czuję, że realizuję schemat znany od dziesiątek i setek tysięcy lat. Podoba mi się to, że jestem jego częścią. Częścią historii zachwytu Kobietą. Częścią czegoś pozytywnego i pięknego. Tym patrzeniem na nagie kobiece ciało realizuję siebie, utwierdzam w swoim człowieczeństwie i czerpię Inspirację. Energię.

Chęć adorowania i oznajmiania wszystkim: tak, to prawda! Naga Kobieta, jej atrybuty, to jest właśnie TA prastara Tajemnica, wielka zagadka. Zagadka Życia, powstawania, tworzenia... To zagadka, która nie wymaga śmiertelnie poważnych min, Idei i celi. To tworzenie i Przyjemność. Tworzenie i Sztuka... Wymyślenie Kobiety to był strzał w dziesiątkę. Wyraz geniuszu. Dla niektórych przejaw Natury, dla innych po prostu Tego, który Jest.

Patrzę na Nagą Kobietę. Jej nagość to potężne narzędzie. Wiele się dzięki niej i przez nią działo. I w historii i w naszym życiu. Wrażenia estetyczne mieszają się z pożądaniem. Łapczywe wychwytywanie wzrokiem i nozdrzami każdego cala nagiego kobiecego ciała w pewnym momencie zdaje się zbyt małe, niewystarczające... Niezwykła, pierwotna siła domaga się by pozostałe zmysły miały także swój udział w poznawaniu Kobiecej nagości, wydzieraniu jej każdej tajemnicy jaką posiada. Zmysły te są bardziej nachalne, bardziej bezpośrednie i bezkompromisowe. Zmysł dotyku wyrywa się by ze świata myśli i wizualnych doznań przekroczyć barierę fizyczności: nawet jeden mały ruch, gest uruchamia lawinę doznań, informacji i przekazów - już nie tylko w głowie mojej ale także i w realnym świecie.

Zmysł dotyku chłonie bowiem to co dotyka, z każdym dotykiem staje się coraz bardziej zachłanny i chce więcej i więcej - aż do poznania wszystkiego co można poznać dotykiem.

Zmysł dotyku pokonując barierę fizyczności - dotąd obecny jedynie w moim mózgu - przenika teraz do realnego, prawdziwego świata. Odsłania mnie, dekonspiruje i pokazuje innym ludziom: o czym myślałem i co przeżywałem w ostatnich chwilach przed dekonspiracją. Zmysł dotyku jest przedłużeniem w świat fizyczny procesu, który zaczął się gdzieś w głębi głowy a teraz przedostał się i materializuje w świecie fizycznym.

Dotyk to w końcu interakcja z drugą Osobą. Przeniknięcie przez granicę wolności osobistej każdego człowieka, buforowej strefy bezpieczeństwa i intymności. To gest, który wymaga przyzwolenia, zaufania i odpowiedzialności.

Ale o dotykaniu Nagiej Kobiety to może już innym razem... :)

Bądźmy dla siebie Uprzejmi!





Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *